Samotnie siedział przy trumnie żony. Ostatnie słowa skierowane do niej doprowadzą Was do łez!

Smutek i żal z powodu utraty bliskiej osoby jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń w życiu, jeśli nie najtrudniejszym...

Mówi się, że czas leczy rany, ale czy tak jest istotnie? Wiele osób, które doświadczyły takiej ogromnej straty mówi, że czas wcale nie leczy ran, on tylko pozwala przyzwyczaić się do tego nieukojonego bólu.

April Yurcevic Shepperd jest fotografką, która była głęboko poruszona smutkiem Bobby’ego Moora, gdy zobaczyła go siedzącego nad trumną żony, która odeszła po 59 latach ich małżeństwa. Za jego zgodą i na życzenie rodziny Bobby'ego teraz dzieli się tą niezwykłą historią o wielkiej miłości ze światem...

Byłam dziś świadkiem końca historii pewnej miłości. Nie było to pełne namiętności uczucie dwojga młodych ludzi. Nie chodzi też o miłość nowożeńców, którzy wierzą, że to, co ich połączyło będzie trwać zawsze.

W dzisiejszym świecie przysięga często niewiele znaczy. Dane słowo jest łamane z łatwością, więc to, co dziś widziałam było najpiękniejszym klejnotem, pięknym oszlifowanym diamentem. Widziałam złamanego żalem, smutkiem i tęsknotą mężczyznę, który z oddaniem czuwał nad tym, co miał najcenniejszego w życiu. On był wcieleniem miłości.

Gdy wchodził do sali chwiał się na nogach, ale kierunek był jasny, a znajdował się na końcu pomieszczenia. Stalowa oświetlona trumna. Połowa wieka była otwarta. Na drugiej złożono kwiaty ze wstążkami, na których widniały napisy „żona", "matka”.

Gdy dotarł na miejsce pochylił się i pocałował pomalowane szminką usta. Drżał i z trudem zachowywał równowagę.
Świeca w żałobie
Świeca w żałobie
pixabay
Wtedy wypowiedział słowa przepełnione czułością i delikatnością: „Wiem, że mnie nie słyszysz – szepnął – ale chciałem Ci powiedzieć, że Cię kocham.” I po jego policzkach popłynęły łzy.

Ceremonia miała się rozpocząć za godzinę, ale on nie chciał utracić tych cennych, ostatnich chwil ze swoją żoną. Była z nim prawie 60 lat, wiernie u jego boku, ale to wciąż przecież było za mało. O wiele za mało...

Wziął krzesło i usiadł. W prawej ręce trzymał laskę, lewą położył na swej zmarłej żonie. Siedział tak przez godzinę. Głaskał ją i poklepywał, wyglądało jakby chciał ją pocieszyć, ale to dla siebie szukał pocieszenia…

Nie miało dla niego znaczenia, że jej ciało już sztywne, a skóra zimna i twarda, ani nawet to, że nie odpowiadała na słowa, które co chwila do niej szeptał. Równie dobrze mogłaby to być scena z ich codzienności, gdy okazywał jej czułość i mówił miłe słowa.

Nie dostrzegał, że rodzina zaczyna się zbierać w sali. Wciąż siedział i głaskał jej twarz i włosy. Kiedy zauważył dzieci, zwrócił się do nich pytaniem: Pięknie wygląda, prawda? A każde wybuchało płaczem w odpowiedzi.
Fragment grobowca
Fragment grobowca
pixabay
Przez pięć godzin tak siedział, aż  jego wyczerpany organizm zaczął domagać się odpoczynku i wytchnienia.

Stałam tam pełna podziwu, poruszona do głębi serca obrazem wierności i oddania. Nigdy nie widziałam takiego smutku i żalu człowieka, któremu odebrana została cząstka jego samego, człowieka odartego ze szczęścia przez klątwę śmierci. Kiedy patrzyłam na niego czułam, że dziś nie jest najgorszy dzień. Gorzej będzie jutro, pojutrze i później…

Dziś wciąż była, wciąż mógł ją dotykać, patrzeć na nią, całować. Ale za chwilę jej już nie będzie. On wróci do pustego domu, w którym razem żyli tyle lat. Będzie natykać się na ślady jej obecności, łkać z poczucia żalu i pustki, czując jej zapach, dotykając jej rzeczy i powoli... tracąc z pamięci jej twarz. Jak zniesie ból, który ściśnie mu serce na widok jej ulubionego fotela, zobaczy niedojedzone potrawy w lodówce, listę zakupów napisaną jej ręką, pustą stronę łóżka? Jak zaśnie bez niej obok? Nie mogę sobie tego wyobrazić.

Byłam dziś świadkiem historii miłości, ale nie końca. Scena pozostała pusta, światła zgasły, ale ta historia wciąż trwa na przekór śmierci.

Dla Bobby’ego i tego, jaki jest…

Ten film może Was również zainteresować:

Opublikowano 01.03.2018 / 15:43 by LikeMag Team